niedziela, 15 października 2017

Popularne dys-

Czy problemy z matematyką są tylko objawem lenistwa? Myślę, że większość z nich jest wypadkową wielu zdarzeń. Najpierw są pierwsze niepowodzenia, potem zniechęcenie. Powodem często są problemy wynikające z dysleksji, a wręcz dyskalkulii. Z moich obserwacji częściej dotykają chłopców, a także leworęcznych. Problemy matematyczne są tak różne jak różni są ludzie. Większość robi błędy przy pisaniu, mylą im się znaki, nie " widzą" nawiasów, mają nietypowy tok rozumowania. Standardowy błąd popełniają przy potęgowaniu. Dwa do potęgi trzeciej to często sześć, po zapisaniu dają odpowiedź prawidłową. Chaotyczne pismo przeszkadza im przy powtórkach. Zawsze pierwszym  zadaniem jest nauczyć  poprawnie zapisywać działania. Zadaję do sobie pytanie gdzie byli ich nauczyciele przez te wszystkie lata?

poniedziałek, 13 marca 2017

Matura

Wielkimi krokami zbliża się matura. Uczniowie czują popłoch i nawet ci co mają lepsze oceny, testy piszą marnie. Pytanie dlaczego? Większość patrzy i nie widzi. Nie rozumieją poleceń, a jak zrozumieją , to nie widzą rozwiązań. System, czy nauczyciele? A może jednak uczniowie? Dwa lata nic nie robienia, bo przecież zdadzą do następnej klasy, połowa klasy nie dostanie jedynek. A potem pobudka na ostatnim roku nauki. W kilka miesięcy chcą nadrobić zaległości z kilku lat, bo często okazuje się, że i w gimnazjum przemykali się z klasy do klasy. Czy nauczyciele są winni tej sytuacji, oczywiście, że tak. Pozwalają na nic nie robienie. Jednak i dziś zdarzają się tacy co wymagają i egzekwują, niestety jest ich nie wielu.

wtorek, 20 września 2016

Lubię matmę

   Najprzyjemniejszy moment w uczeniu innych, to ten kiedy mówią:
 Chyba polubię matematykę. Najczęściej tak mówią małe dzieci, które tak naprawdę nie mają ogromnych zaległości. Nikt nie pokazał im jak ciekawy jest to przedmiot. A matematyka jest piękna. Wiem, że wiele osób pomyśli sobie o mnie, że jestem wariatką. Matematyka uczy logicznego myślenia i kojarzenia faktów, nie lubi luk. Niestety jak odpuścimy sobie jakiś dział to nie da się dalej kontynuować wydajnej nauki. Podobnie jest z językami obcymi.
   Gdy widzę ten wzrok, który mówi" Ja rozumiem" wiem, że dalsza nauka ma sens. Dzisiejszy system ogłupia dzieci. Nauczyciele nagminnie nie sprawdzają prac domowych, brak powtarzania materiału. Idące do gimnazjum dzieci nie potrafią liczyć. W liceum, często uwsteczniają się. Zdania ja nie lubię ułamków, pierwiastków funkcji, można dowolnie sobie wstawiać, są na porządku dziennym.
   Cieszę się, że nadal są osoby, którym nieco zależy by coś umieć, które mówią
 Ja wreszcie rozumiem.

poniedziałek, 5 września 2016

Matura

   Przyszedł czas wyboru... Co zdawać na maturze. Ten dziwny twór zmusza zdawanie przedmiotu na poziomie rozszerzonym-bez konieczności zdania go. Czy to ma jakiś sens? Moim zdaniem nie. W 4 klasie następuje wybór rozszerzenia, pomijam to, że przymusowo wybrali matematykę rozszerzoną idąc do klasy 1. Idąc do klasy mat-fiz musiałam zdać maturę z matematyki, teraz można wybrać  cokolwiek.
   Pani z technikum ( uczniów chyba 24) była w szoku, że aż 8 osób będzie zdawało maturę-w tym 3 rozszerzoną. Następny szok przeżyła gdy uczniowie uświadomili jej, że chce powtarzać logarytmy, których jeszcze nie było. Co ma robić reszta klasy, kiedy te kilka osób będzie przygotowywać się do matury? No mają nie przeszkadzać.
   Jak można nie uczyć przez 3 lata? Uczniowie technikum zazwyczaj mają wtórne problemy z matematyką. I na prawdę wiem co piszę.

piątek, 19 lutego 2016

Czy nauczyciel uczy?

Nauczyciele zjedzą mnie za to co napiszę, lecz trudno mi wysnuć inne wnioski. Ogromnej większości po prostu nie chce się uczyć, jedynie obawa przed utratą pracy mobilizuje ich do przyjścia do szkoły. Gdyby z takim zaangażowaniem pracowali np. w sklepie, wywalono by ich na zbity pysk po pierwszym tygodniu. Często piszą o wypaleniu. No cóż wiele osób, w ramach terapii, zaprosiłoby ich do swojej pracy. Takie 8 godzin przy taśmie lub sprzątaniu, szybko pomogłoby pokonać wypalenie zawodowe. Jest szybka terapia- zmiana pracy, ale nie, przecież gdzie indziej trzeba zasuwać 40 godzin tygodniowo, by zarobić na swoją pensję. Zawsze powtarzam, że za pracę należy się płaca, ale wielu nauczycieli to rodzicom powinno dopłacać za zniechęcenie dzieci do nauki. To, że uczeń nie rozumie przestało być problemem nauczyciela. On swoje godziny odbębnił, a problem ma rodzic.
  Od razu zaznaczam, że nie wszyscy tak postępują. Znam nauczycieli, którzy dobrze wypełniają swoje obowiązki. Naprawdę tacy też chodzą po ziemi.
  Dobija mnie ciągłe podkreślanie ile to Oni przygotowują się do lekcji, ile czasu sprawdzają prace domowe. Pewne grupy nauczycieli mają sporo do sprawdzania. Ale na Boga studia chyba studia pozwoliły im opanować materiał, który uczą. Tłumaczę matematyki dzieci od podstawówki do końca szkoły średniej. Gdy pojawiają się to siadam i tłumaczę.
  W tym wszystkim winni tęż są rodzice, że nie egzekwują od szkoły tego co powinna robić.

poniedziałek, 18 maja 2015

Po co nam mózg?


Najbardziej zadziwia mnie gdy zadania matematyczne robione są bez rysunków. Ostatnio spotkałam się z takim przypadkiem w klasie pierwszej liceum. Nie jest to odosobniony przypadek. Pani stwierdza, że rysunek jest nie potrzebny. Owszem, może jest niepotrzebny, zadanie robimy rachunkowo, ale pozwala zrozumieć co i dlaczego liczymy.
W zadaniu był układ równań: jedno równanie to prosta drugie okrąg. Ja to wiem, może Pani również, ale uczennica nie wiedziała . Nie miała pojęcie( sprawdziłam zeszyt nie było tego na lekcji) jak mając równanie narysować okrąg, jak odczytać środek i promień. Do rysowania prostej wymagana jest tabelka. Ludzie to nie przedszkole, pewne rachunki muszą być wykonane w pamięci. Rysowanie prostej powinno być zajęciem na góra 5 minut, dwa punkty i po sprawie, ale nie, jest wymagana tabelka. Ludzie to nie przedszkole. Uczmy używać mózgu do myślenia.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Dyscyplina?

Fajny sposób na zdyscyplinowanie uczniów znalazła Pani z gminnego gimnazjum. Nie wiem jak bardzo skuteczny, ale na pewno przynoszący korzyść uczniom. Ponieważ klasa dość gadatliwa Pani serwowała im co tydzień kartkówki. Uczniowie zmuszeni byli do nauki, nikt nie chciał nałapać jedynek. Niestety po kilku tygodniach Pani zbrzydło sprawdzanie, tak myślę, i przestała sprawdzać wiedzę uczniów. Mam tylko nadzieję, że oni nie gadają, lecz słuchają.
Właśnie się dowiedziałam, że brak kartkówek był spowodowany chorobą Pani. Dwa tygodnie w 1 kl. gimnazjum bez matmy (5 godzin tygodniowo). Widzicie już te zaległości? Myślicie, że Pani goni materiał? Dzieci oczywiście gadały, po 2 tygodniach trochę się przyzwyczaiły, że do tego służy matma. Na dzień dobry kartkówka.