Fajny sposób na zdyscyplinowanie uczniów znalazła Pani z gminnego gimnazjum. Nie wiem jak bardzo skuteczny, ale na pewno przynoszący korzyść uczniom. Ponieważ klasa dość gadatliwa Pani serwowała im co tydzień kartkówki. Uczniowie zmuszeni byli do nauki, nikt nie chciał nałapać jedynek. Niestety po kilku tygodniach Pani zbrzydło sprawdzanie, tak myślę, i przestała sprawdzać wiedzę uczniów. Mam tylko nadzieję, że oni nie gadają, lecz słuchają.
Właśnie się dowiedziałam, że brak kartkówek był spowodowany chorobą Pani. Dwa tygodnie w 1 kl. gimnazjum bez matmy (5 godzin tygodniowo). Widzicie już te zaległości? Myślicie, że Pani goni materiał? Dzieci oczywiście gadały, po 2 tygodniach trochę się przyzwyczaiły, że do tego służy matma. Na dzień dobry kartkówka.
czwartek, 16 kwietnia 2015
piątek, 10 kwietnia 2015
Fajny Pan
W dzisiejszych czasach coraz więcej
dzieci pobiera naukę nie wychodząc z domu. Powody są różne.
Czasem przekonanie, że sami lepiej dopilnujemy edukacji (dziś
zastanawiałabym się nad posyłaniem dzieci do młodszych klas,
często po prostu traciły czas), czasem względy zdrowotne.
Nauczyciel przyjeżdża do domu i ma uczyć, niestety często
traktują to jak karę? Nauczyciel matematyki w klasie maturalnej
stawia za sprawdziany 4, czyli nie jest źle. Jednocześnie uczeń
nie potrafi rozwiązać podstawowych testów. Czy tylko ja uważam,
że coś jest nie tak? Nauczyciel dołuje ucznia mówiąc :i tak nie
zdasz, po co się uczysz. Fajny Pan. Po co on skończył studia? No
chyba nie po to, żeby uczyć, ale żeby przychodzić do pracy. Uczeń
niech sobie radzi. Nauczyciela nikt nie rozliczy z efektu pracy,
przecież miał tępych uczniów....przez kolejnych wiele lat.
Rodzice często nie potrafią
interweniować, a na wsi nadal jeszcze jest mit nieomylnego
nauczyciela. Półtora godziny matematyki w tygodniu, przy nauczaniu
ucznia w domu, w klasie maturalnej (bez zaległości z podstawówki),
chętnego do odrabiania prac domowych, powinno wystarczyć na
przygotowanie do zdania matury podstawowej. Takie jest moje zdanie.
Nawet tablice matematyczne dane uczniowi są z przed jakichś 6 lat,
i są częściowo nieaktualne.
wtorek, 2 kwietnia 2013
Tablica interaktywna
Czy ktoś wie do czego służyć może w szkole tablica interaktywna? Myślę,że do wielu rzeczy służy wielu nauczycielom, ale są i takie kwiatki, które wyświetlają strony internetowe. W klasie maturalnej nauczyciel uruchamia laptop i wyświetla stronę bardzo dobrą zresztą. Tylko czy ma zgodę autora na to? Raczej nie.Uczniowie śledzą sposób rozwiązania przykładów, ale zaraz po co tam jeszcze nauczyciel. Mógłby w tym czasie sprzątać szkołę, tylko po co tak droga sprzątaczka? No i po co uczniowie mają iść do szkoły, komputer każdy ma w domu, można z herbatką w dłoni oglądać tą i inne ciekawe strony. Nie marnować czasu na chodzenie. Nauczyciel powinien wytłumaczyć, a do tego wystarczy kreda zwykła tablica, wiedza i najważniejsze chęci. Potem dziwne jest,że uczeń w klasie maturalnej nie radzi sobie z ułamkami{ wchodzą w klasie 4 ps} wzory skróconego mnożenia{ gimnazjum}, a pierwiastki, logarytmy i trygonometria wywołują obłęd w oczach.
sobota, 2 lutego 2013
Mnożenie
Ostatnio zobaczyłam "fenomenalną " pracę nauczyciela matematyki w kl. 4. Wydawałoby się, że małe klasy dają możliwość nauczania. Otóż nic bardziej mylnego. Pani kazała nauczyć się tabliczki mnożenia, ale nie powiedziała jakie metody stosować. Ktoś powie to proste. Dla dorosłych , którzy umieją proste, ale jak powiedzieć czwartoklasiście, w jaki sposób on ma to opanować. Dziewczynka w 4 klasie, na pytanie, czy umie tabliczkę, Niepewnie odpowiedziała mi " TAK". Na pytanie , ile to $ 3 \cdot 4$ dała prawidłową odpowiedź. Problem pojawił się przy $ 7 \cdot 8$ . Czekałam dłuższą chwilę na odpowiedź. Ona po prostu dodawała siódemkę osiem razy. Po zakończeniu tej operacji zapomniała co miała zrobić. Problemem nie była dzielenie pisemne co sygnalizowała mama, ale nieumiejętność mnożenia. Nauczyłam ją mnożenia na palcach, sposobu mnożenia przez $11$. Obie metody są wspomagające, Sama nauczyła się w domu tabliczki do $5$. Kazałam jej pisać przykłady po 20 razy mówiąc na głos co pisze. Potrójne działanie na mózg daje dobre efekty. Nie wystarczy mówić nauczcie się, trzeba pokazać w jaki sposób.
czwartek, 3 stycznia 2013
Ułamek z liczby
Zadanie:
Jasio wydał $4$ zł jest to $\frac{2}{3}$ tego co posiadał. Ile miał pieniędzy?
Niby proste. Dziecko mi mówi: Pani kazała napisać równanie
\[\frac{2}{3}\cdot x=4\]
Tylko Pani nie powiedziała: Dlaczego mają to zrobić i co to oznacza.. Zacznijmy od podstawowego pytania czy Jasio miał więcej niż wydał, czy może jednak mniej. Każdy stwierdzi, że więcej, a to znaczy że nasz oczekiwany wynik ma być większy niż $4$. Coś już wiemy. Dzieci też wiedzą, że mają te liczby pomnożyć(tu jest obojętne która jest pierwsza) lub podzielić i tu, niespodzianka, jest ogromna różnica, która liczba jest pierwsza. Narysujmy prostokąt i podzielmy go na trzy części. Dwie z nich to właśnie to co wydał Jasio, spytajmy się ile wynosi jedna część, mamy odpowiedź $2$, to ile trzy części - $6$. Równanie nie jest konieczne do tego rozwiązania, ale teraz wiemy jaki ma wyjść wynik. Najprościej robić te zadania przy użyciu proporcji, ale to kolejne reformy usunęły ze szkoły.
Jasio wydał $4$ zł jest to $\frac{2}{3}$ tego co posiadał. Ile miał pieniędzy?
Niby proste. Dziecko mi mówi: Pani kazała napisać równanie
\[\frac{2}{3}\cdot x=4\]
Tylko Pani nie powiedziała: Dlaczego mają to zrobić i co to oznacza.. Zacznijmy od podstawowego pytania czy Jasio miał więcej niż wydał, czy może jednak mniej. Każdy stwierdzi, że więcej, a to znaczy że nasz oczekiwany wynik ma być większy niż $4$. Coś już wiemy. Dzieci też wiedzą, że mają te liczby pomnożyć(tu jest obojętne która jest pierwsza) lub podzielić i tu, niespodzianka, jest ogromna różnica, która liczba jest pierwsza. Narysujmy prostokąt i podzielmy go na trzy części. Dwie z nich to właśnie to co wydał Jasio, spytajmy się ile wynosi jedna część, mamy odpowiedź $2$, to ile trzy części - $6$. Równanie nie jest konieczne do tego rozwiązania, ale teraz wiemy jaki ma wyjść wynik. Najprościej robić te zadania przy użyciu proporcji, ale to kolejne reformy usunęły ze szkoły.
niedziela, 30 grudnia 2012
Początek...
Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem pisania o matematycznych problemach dzieci. Kłopoty zawsze mają początek w szkole podstawowej, nieopanowanie pewnej partii materiału powoduje, że później czegoś nie potrafią zrobić. Także rodzice nie pomagają. Mówią - ja też nie rozumiałem, co dziecko wtedy myśli? Jest usprawiedliwione we własnych oczach, nawet nie próbuje rozumieć.
Problemem są też nauczyciele wczesnoszkolni. Zazwyczaj nie lubili matematyki i dlatego wybrali nauczanie początkowe. Jak ktoś, kto nie lubi przedmiotu, może go skutecznie uczyć?
Matematyka wymaga wyobraźni przestrzennej, a tu likwiduje się plastykę i te absurdalne ćwiczenia. Dzieci uczą się wypełniać rubryki, nie rozumieją co czytają, choć czytać potrafią. Przepisywanie zadań do zeszytu szkoliło technikę pisania, czytania ze zrozumieniem. Matematyki uczymy się przez powtarzanie, szukanie rozwiązań problemów. Trzeba zrozumieć, a potem robić. Niejednokrotnie słyszę Pani kazała robić tak... ale ja nie wiem dlaczego? Spotkałam osoby uczące się na pamięć rozwiązanych kilkudziesięciu zadań, czy one są niezdolne? Raczej bardzo zdolne, ja nie nauczyłabym się tego bez rozumienia.
Problemem są też nauczyciele wczesnoszkolni. Zazwyczaj nie lubili matematyki i dlatego wybrali nauczanie początkowe. Jak ktoś, kto nie lubi przedmiotu, może go skutecznie uczyć?
Matematyka wymaga wyobraźni przestrzennej, a tu likwiduje się plastykę i te absurdalne ćwiczenia. Dzieci uczą się wypełniać rubryki, nie rozumieją co czytają, choć czytać potrafią. Przepisywanie zadań do zeszytu szkoliło technikę pisania, czytania ze zrozumieniem. Matematyki uczymy się przez powtarzanie, szukanie rozwiązań problemów. Trzeba zrozumieć, a potem robić. Niejednokrotnie słyszę Pani kazała robić tak... ale ja nie wiem dlaczego? Spotkałam osoby uczące się na pamięć rozwiązanych kilkudziesięciu zadań, czy one są niezdolne? Raczej bardzo zdolne, ja nie nauczyłabym się tego bez rozumienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)